2012-01-11 12:00:02
Policjanci pobici we Włostowie

Dla czterech mężczyzn zabawa sylwestrowa zakończyła się tymczasowym aresztowaniem. Trzej zostali aresztowani na trzy miesiące za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, a czwarty za znieważanie, grożenie zabójstwem i uszkodzenie radiowozu. Wszyscy są mieszkańcami gminy Lipnik.
Zabawa w GOK
W budynku Gminnego Domu Kultury we Włostowie odbywała się zabawa sylwestrowa. W jej trakcie doszło do sprzeczki pomiędzy dwoma panami. Jeden został uderzony. Jako że nie znał sprawcy, zadzwonił na 997, aby policjanci ustalili dane personalne swojego adwersarza, którego zmierzał podać do sądu.
Poczuł się urażony
Dwoje mundurowych pojechało do Włostowa. Kiedy dojechali na miejsce zdarzenia, większość uczestników zabawy była przed budynkiem domu kultury. Policjanci poprosili wzywającego patrol o wskazanie osoby, która go uderzyła. Mężczyzna pokazał na jednego z uczestników balu. Kiedy ten podszedł bliżej, poszkodowany stwierdził, że to nie jest osoba, która go uderzyła. Policjant poprosił wskazanego, aby się oddalił. Niestety 26-latek poczuł się urażony. Zamiast udać się do lokalu, kopnął w radiowóz i zaczął znieważać funkcjonariuszy. Policjant postanowił go wylegitymować, aby założyć mu sprawę o znieważanie. W tym momencie na pomoc 26 -latkowi ruszyli dwaj koledzy 26- i 19-letni panowie. W trójkę zaatakowali funkcjonariusza. Gdy policjantka odciągała napastników od kolegi, ci szarmancko poinformowali ją, że kobiet nie biją i zażądali, aby odstąpiła od interwencji. Kiedy nie posłuchała, została przewrócona na ziemię i uderzona w głowę.
- Był to bardzo brutalny atak na policjanta- powiedział Rafał Kobiec, zastępca Prokuratora Rejonowego w Opatowie.- Gdyby ten policjant był mniejszej postury, to mogłoby tam dojść do tragedii. Napastnicy znieważali policjantów słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe.
Show 17-latka
Zaatakowani policjanci wezwali posiłki. Kiedy na miejscu pojawiło się więcej mundurowych, mężczyzna, który nie chciał się wylegitymować, uciekł. W tym czasie niechęć do policji zaprezentował 17 -latek. Kopał radiowóz i od najgorszych wyzywał policjantów.
Napastnicy znieważali policję także w radiowozie, którym transportowani byli do Opatowa i na komendzie, a 17-latek dodatkowo zachował się obscenicznie. Groził też policjantce zabójstwem.
Z sali sądowej do aresztu
Trzej panowie noc spędzili w policyjnej izbie zatrzymań. Czwarty dołączył do nich następnego dnia. Kiedy wytrzeźwieli, a w momencie zdarzenia byli mocno pijani, trafili przed oblicze sądu, a z sali sądowej pojechali do aresztu. Co prawda przyznali się, ale ich wyjaśnienia nie były spójne, umniejszali swój udział w zajściu i twierdzili, że policja ich prowokowała. Każdy z trójki napastników był w przeszłości karany.
Napastnicy odpowiedzą za czynną napaść wspólnie i w porozumieniu. Za to grozi kara więzienia do roku do 10. Z kolei 17 -latek odpowie za znieważanie policjantów, uszkodzenie radiowozu i grożenie policjantce zabójstwem.
Ustalono też, który z uczestników zajścia kopniakiem złamał kości śródręcza policjantowi.
- Areszt został zastosowany, bo istniało prawdopodobieństwo matactwa oraz grozi im surowa kara- mówi prokurator Kobiec.
Policjanci mogli użyć broni
Zdaniem prokuratora Kobca policjanci mieli prawo użycia broni i dziwi się, że tego nie zrobili.
- Następuje brutalizacja życia. Młodych ludzi demoralizuje świadomość łatwego uniknięcia kary. Nastąpił spadek poważania organów ścigania. Policjanci, nie mając wsparcia ze strony państwa, rzadko decydują się używać środków przymusu bezpośredniego, bo to dla nich najczęściej oznacza postępowanie prokuratorskie lub wewnątrzpolicyjne- mówi R. Kobiec.
WS
/WS/